
Szanowna Redakcjo
Pewnie nigdy nie odważyłabym się na wystąpienie do Redakcji z prośbą o nagłośnienie problemu naszej lokalnej patologii szpitalno – politycznej gdyby nie ogólnonarodowe oburzenie na lekarzy zarabiających miliony z publicznych pieniędzy czy vipowskie traktowanie politycznych notabli.
Na bazie osobistych doświadczeń z nieodległej przeszłości, z zaciśniętym gardłem z żalu, bezsilności i wściekłości odchodziłam od łóżka mojego taty, na czteroosobowej sali na oddziale paliatywnym w gnieźnieńskim szpitalu, gdzie spokój, radość z obecności bliskich, dzielenie się ostatnimi w życiu myślami, jest pacjentom odebrane. Ale nie wszystkim.
Rozgoryczenie potęgowała świadomość, że wystarczyło w odpowiednim czasie zapisać się do partii obecnie rządzącej, żeby móc odwiedzać ojca w dwuosobowym pokoiku, w którym nie ma limitu czasowego na odwiedziny, vipowsko wyposażonego (telewizor), z gwarancją warunków odpowiednich dla tego specyficznego etapu życia pacjenta i rodziny. Tak odchodzili, tak przebywają w ostatnim czasie przedstawiciele gnieźnieńskiej „elity” politycznej i ich rodziny.
Trudno więc zrozumieć to nagłe „święte” oburzenie na patologie w szpitalach bo przecież mają miejsce na zamówienie i przy akceptacji lokalnych polityków, którym dyrektor szpitala „powinien” się odwdzięczyć za udawanie niewiedzy o tym, co się faktycznie dzieje za szpitalną bramą, szczególnie w Gnieźnie.
Proszę więc Szanowną Redakcję o publiczne uspokojenie lokalnej społeczności, że mają szansę na wipowski pokoik w odpowiedniej chwili, ale już teraz muszą o to zadbać -postarać się o odpowiednią legitymację partyjną-.
Z wyrazami szacunku
Redakcja GFI dziękuje za zaufanie… do tematu powrócimy.
Źródło: czytelnik

Dodaj komentarz